Śmierć amerykańskiej gwiazdy. Ujawniono przyczynę
25 sierpnia media obiegła informacja o śmierci Dolly Parton. Legendarna amerykańska wokalistka, autorka tekstów, aktorka i filantropka zmarła w wieku 80 lat. Przez dekady należała do największych gwiazd country, a jej twórczość zdecydowanie wykraczała poza granice tego gatunku. Parton zdobyła światową sławę dzięki takim hitom jak "Jolene" i "I Will Always Love You". Publiczność znała ją również z licznych ról filmowych oraz działalności charytatywnej i społecznej.
Ujawniono przyczynę śmierci Dolly Parton
W grudniu ubiegłego roku Dolly Parton miała zagrać sześć koncertów w ramach rezydentury w The Colosseum w Caesars Palace. Z uwagi na stan zdrowia gwiazdy muzyki country wydarzenia zostały odwołane. Artystka przyznała, że potrzebuje czasu na regenerację. "Borykam się z pewnymi problemami zdrowotnymi, a moi lekarze mówią, że muszę poddać się kilku zabiegom" – przekazała w mediach społecznościowych.
Okazuje się, że wokalistka zmagała się z chorobą nowotworową, co w oświadczeniu dla CNN potwierdził jej rzecznik. "Po odważnym zmierzeniu się z krótką walką z rakiem, Dolly odeszła z tego ziemskiego życia dziś w Vanderbilt-Ingram Cancer Center, otoczona bliskimi" – poinformował.
Donald Trump opuszcza amerykańskie flagi
Informacja o jej śmierci wywołała falę kondolencji. Artystkę żegnają przedstawiciele świata muzyki, filmu i polityki, podkreślając jej wyjątkowy talent oraz ogromny wpływ na kolejne pokolenia. Posty w mediach społecznościowych opublikowały m.in.: Taylor Swift, Beyoncé, Jane Fonda czy Kelly Osbourne.
Po śmierci Dolly Parton Donald Trump podjął decyzję o opuszczeniu amerykańskich flag do połowy masztów. Zarządzenie obowiązuje przez tydzień i weszło w życie 25 sierpnia o godz. 18.00. Prezydent Stanów Zjednoczonych w pożegnaniu artystki zwrócił uwagę na jej wyjątkową pozycję w historii muzyki country oraz skalę straty dla milionów fanów.